Raport InfoMonitora wyjaśnia również, że w ostatnim kwartale przybyło 180 tysięcy takich osób, co zmienia statystykę ogólnego zadłużenia Polaków w taki sposób, że w ogólnym zbiorze maleje procentowy udział drobnych dłużników, którzy zalegają różnym instytucjom kwoty nie większe niż dwa tysiące złotych.
Jeśli pojawiają się długi przekraczające 10 tys. złotych, siłą rzecz stoją za nimi banki, które wciąż jeszcze z rozkoszą kredytują klientów indywidualnych, pomagając im kupować samochody i mieszkania, nawet wówczas, kiedy wiadomo, że klient może mieć kłopoty ze spłatą. Owszem ? bankowcy tłumaczą klientom, czym grozi zaciąganie tak dużego kredytu. I wyjaśniają, w czym tkwi niebezpieczeństwo decyzji o kredycie walutowym ? ale to nakazują im rekomendacje KNF-u. Kiedy tylko uda im się złowić klienta i zaangażować go w kredyt, stają wobec niego na pozycji mocno dominującej. I nie jest to wprost wina samych instytucji bankowych. Tak naprawdę dużą rolę w tym kredytowym rozpasaniu i sposobie podejścia do klienta, który z różnych powodów może znaleźć się w kłopotach, odgrywa bankowy management średniego szczebla, który jest nastawiony na realizację narzuconych mu targetów. Im więcej bankowa placówka sprzeda produktów ? tym wyżej premiowany jest jej szef. A warto pamiętać, że udzielenie dużego kredytu to nie tylko umowa kredytowa, ale sprzedaż wiązana całego szeregu innych produktów bankowych ? od zwykłego rachunku, do kredytu odnawialnego i karty kredytowej włącznie.
Dodano: 03-12-2010, 17:12