Jeśli ktoś dostaje coś za darmo ?do przetestowania? i ma opowiedzieć o swoich ?prawdziwych odczuciach? i ?z własnej woli? polecać to coś innym, to ? jako człowiek uprzejmy ? robi dokładnie odwrotnie; spontaniczność, niezależność i szczerość nie należą do tych rzeczy, które da się osiągnąć prośbą albo przymusem. Bo gdy nas pytają, jak się miewamy, uprzejmość nakazuje miewać się dobrze. Pytanie ?jak się miewasz?? nie jest dobrym sposobem dowiedzenia się, jak się ktoś miewa. Czy można więc złapać naraz dwie sroki: obserwować swój produkt i zachęcać do niego, informować i reklamować? Oczywiście ten dylemat dotyczy wszelkiej komunikacji marketingowej, ale bodaj w największym stopniu właśnie programów referencyjnych. Konsument testujący produkt znajduje się więc w trudnej sytuacji. Niby robi to dla przyjemności, ale przecież troszkę go przekupiono; w końcu dostał coś za darmo. Niby ma robić i mówić, co sam uważa, ale przecież stara się sprostać jakimś oczekiwaniom lub wyobrażeniom o tych oczekiwaniach; ba, w wielu przypadkach ma rozdawać jakieś próbki. Niby ma trochę skupić się na produkcie i zastanowić nad nim, lecz zmuszony do takiego wymądrzania się, siłą rzeczy musi coś powymyślać, na co normalny, ?bezmyślny?, konsument być może nigdy by nie wpadł. Słowem, zagrożenie znane filozofom: gadulstwo i mitotwórstwo.
Dodano: 06-12-2010, 22:17