Bankowcy nie są zainteresowani tym właśnie obszarem usług finansowych ? takie przynajmniej sprawiają wrażenie. Trochę naprzeciw tej najbiedniejszej części społeczeństwa wyszły spółdzielcze kasy oszczędnościowo ? kredytowe. Tylko, że to i tak nie załatwiło sprawy finansowego wykluczenia czwartej części Polaków. A jeśli pozostaną oni poza sektorem, mogą ? przy takiej masie ? skutecznie spowalniać rozwój całego rynku finansowego. Bowiem to właśnie oni stanowią główny filar szarej strefy w gospodarce. To oni zarabiają na czarno, płacą za towary i usługi pod stołem, zawsze gotówką, wymagając gotówki od swoich klientów i partnerów w interesach ? o ile takie interesy prowadzą. Bankowcy powinni pamiętać, że jesteśmy u progu problemów demograficznych, którzy ekonomiści porównują do wyniszczających kraj i jego gospodarkę w równym, co wojna, stopniu. Dla samych banków oznaczają one wprost kurczenie się rynku i konieczność rozpychania się łokciami w jeszcze trudniejszym, niż obecnie, otoczeniu. Dotychczasowi klienci sektora bankowego i tak są przekonani do bankowości i oferowanych na rynku produktów. Ale są już troszkę nasyceni ? nie mogą brać kredytów w nieskończoność, muszą najpierw spłacić stare. Nie mogą również inwestować nadwyżek w bankowe produkty. Jeśli mieli nadwyżki kapitału z pewnością zdążyli je ulokować. Może nadszedł właśnie najlepszy moment aby odwrócić się w stronę klientów, którzy dotychczas byli traktowani jak trędowaci.
Dodano: 15-12-2010, 02:13