Na pierwszy rzut oka działanie Krajowej Izby Rozliczeniowej w polskim systemie bankowym jest jasne i precyzyjne. W kilku sesjach wychodzących systemu Eliksir zbiera informacje od banków, z którego konta i jaka kwota została wyksięgowana. Wirtualne pieniądze przez kilkadziesiąt minut przebywają na kontach przejściowych po to, aby w kilku sesjach przychodzących trafić do banku docelowego. W najgorszym wypadku ? jeżeli przelew jest wykonywany po południu ? pieniądze trafią na konto docelowe następnego dnia w pierwszej sesji przychodzącej. Choć często dzieje się tak, że na przelew trzeba czekać niemal 24 godziny, co ? z punktu widzenia klienta, którego pojęcie o systemie bankowym jest takie, że posługuje się najnowocześniejszymi komputerami więc wszystkie operacje powinny się odbywać w czasie rzeczywistym ? jest niedopuszczalne. I niezrozumiałe.
KIR nie jest w stanie obsługiwać większej ilości sesji pieniężnych w ciągu doby. Nie jest to wcale kwestia techniki, lecz małego zainteresowania ze strony banków ? klientów Izby. Bowiem to one wykupują każdą z sesji, często decydując się jedynie na część ze wszystkich możliwych. Jeśli natomiast wykupią wszystkie, to koszty tych sesji są rozłożone pomiędzy wszystkich klientów banków. Najczęściej bankowcy starając się wybrać pomiędzy wygodą i szybkością a ceną, jaką klienci muszą zapłacić za obsługę konta decydują się na złoty środek.
Dodano: 22-03-2011, 18:51