Firmy, które zajmują się pośrednictwem przy przewozie towarów, muszą mieć licencję na krajowy transport drogowy rzeczy. Bez tego nie mogą zlecać wysyłki. Uzyskanie licencji wiąże się z koniecznością zdobycia certyfikatu kompetencji zawodowych i ze znacznymi wydatkami finansowymi. Dokładnie nie wiadomo, co oznacza termin \"pośrednictwo przy przewozie rzeczy\" używany w ustawie o transporcie drogowym. Nie definiuje go bowiem ani ta ustawa, ani kodeks cywilny. Natomiast kodeks wyjaśnia, co to jest spedycja, i określa zasady dla umowy spedycji (art. 794 i nast). W takiej umowie spedytor za wynagrodzeniem zobowiązuje się do wysyłania lub odbioru przesyłki albo do dokonania innych usług związanych z jej przewozem. Ponieważ nie są to pojęcia tożsame, mogą być problemy z ustaleniem, kiedy przedsiębiorca wykonuje usługi pośrednictwa. Licencja na pośrednictwo przy przewozie rzeczy (takim terminem posługuje się ustawa o transporcie drogowym) wymaga przede wszystkim zabezpieczenia w wysokości 50 tys. euro, co oznacza ok. 200 tys. zł. Przedsiębiorcy, którzy łączą działalność spedycyjną z transportową, nie są w lepszej sytuacji. Muszą mieć dodatkowo 50 tys. euro zabezpieczenia na pośrednictwo, niezależnie od tego że mają zabezpieczenie na każde auto. Przy ocenie sytuacji finansowej, o której mowa w ust. 3 pkt 3, stosuje się kurs średni ogłaszany przez Narodowy Bank Polski, obowiązujący w ostatnim dniu roku poprzedzającego rok, w którym ocena ta jest dokonywana.
Dodano: 24-03-2011, 04:37